***
***
Codziennik, Restauracje, Szlakiem Gault&Millau

Zajazd rybacki „Pustelnia”

Wracając z Kazimierza Dolnego, po wizycie u Hani i Pawła Lis oraz po weekendzie w Grodzisku Żmijowiska podjechaliśmy na rybkę do Zajazdu Rybackiego Pustelnia. Fajna okolica, lokal zapowiada się świetnie. Idziemy do środka.

Z zewnątrz dużo detali podsuwa nam klimat rybacki. Lubię takie przemyślane szczegóły. Wnętrze jest tylko lepsze. Wszystko do siebie pasuje, szczególnie dobrze dobrane, punktowe oświetlenie i ciemne wykończenia z wszędobylskim drewnem. To cieszy moje oczy. Jak zawsze, kierując się chęcią spędzania czasu na powietrzu, zajęliśmy miejsce na tarasie. W restauracji nie było akurat za wiele osób. Mogliśmy wybrać miejsce przy dużym stole i huśtawką w kształcie łódki. No jeszcze nie zaczęliśmy jeść, a ja już jestem szczęśliwy!

Co w menu pływa

Jako fanatyk dorsza od razu moje oczy zaczęły wyłapywać wszystkie pozycje na zaczynające się na DO. Lubię suchą rybę, która nie pływa w sosie i jest zazwyczaj smażona na sucho. Ren także znalazła coś dla siebie. Pozycji w menu jest dużo, każdy rybi smakosz znajdzie tu coś dla siebie. Do tego te figlarne nazwy potraw, uwielbiam! Pustelnia jest także w Żółtym Przewodniku, więc z góry można założyć, że poziom będzie trzymany. Jak to w restauracji slowfood bywa, na jedzonko się trochę czeka. Jeżeli czujesz ekstremalny głód to warto zamówić łatwą przystawkę. Mimo wszystko nie czekaliśmy za długo. Lubię poczekać na jedzenie, mam czas na relaks i wolę, kiedy w kuchni ludzie mają czas na wykonanie swojej pracy bez większego sprężania. Nikt na tym nie ucierpi.
Kiedy dostaliśmy swoje porcie, okazało się, że nie do końca się dogadałem z uprzejmą kelnerką i dostałem zupełnie przeciwne danie jakie chciałem zjeść. To raczej z mojej winy, bo źle zinterpretowałem opis dania. Trudno, zjadłem i było bardzo dobre. Od jakiegoś czasu jestem także fanem zup rybnych. Całe życie gardziłem samą nazwą, oczami wyobraźni widziałem pływające głowy rybie i ości z mulastym smakiem dna rzeki. Cóż, na szczęście miejsca jak Pustelnia pozwalają niszczyć takie dalekie od prawdy wyobrażenia. Zupka, może nie do końca rybna, ale z udziałem ryby była wyśmienita.
Na koniec wzięliśmy jeszcze deser. Nie było inaczej jak poprzednio. Smakiem nie rozczarował i trzymał wysoki poziom. Szkoda, że nie było już miejsca na inne pyszności.

Lubię miejsca, które oferują świetne jedzenie i równie wspaniałe otoczenie. Tu na prawdę można wypocząć. Są huśtawki, hamaki i dużo miejsca do siedzenia a wszystko w otoczeniu zieleni i drzew. Jest też piasek i leżaki. Wszystko mocno potęguje poczucie, że jesteśmy nad wodą. Pół godzinki na hamaku pozwoliło mi złapać siłę na dalszą jazdę. Robiło się powoli ciemno, w końcu to była już prawie połowa września. Z oporem zmusiliśmy się do wyjazdu. Nie chcieliśmy opuszczać jeszcze Pustelni. Przed nami było jeszcze 240km trasy.  Na pewno wrócimy!

Zajazd rybacki Pustelnia

Lubię takie detale. Fajnie identyfikują i spajają wizerunek.

Front Zajazdu rybackiego Pustelnia

Front Pustelni wita dużym logiem i fajnymi detalami.

Zajazd rybacki Pustelnia i huśtawka na tarasie

Ze mną jest ciężka sprawa ze znalezieniem odpowiedniego miejsca. Ale jak już najdę to szczęście widać od razu :)

Menu, jedzenie w Zajeździe rybackim Pustelnia

Zupka wspaniała. Mimo, że nie typowo rybna to była idealnym połączeniem dwóch smaków. I te chrupiące grzaneczki! Omomom

Zajazd rybacki Pustelnia

No pewnie, że idę!

Menu rybne w Pustelni

No cóż. To jest przeciwieństwo tego co lubię, ale rybka była wyśmienita. Idealna ilość czosnku, wspaniale pachnąca i smakowita. Sos na białym winie wspaniale pasował.

Menu, deser w Zajeździe Rybackim Pustelnia

Deser musiał być. Po tym jak zdążyłem część naszego głównego dania zjeść zanim Ren zdążyła zrobić zdjęcie, deser najpierw powędrował do niej, a później do mnie :)

Plac zabaw w Zajeździe rybackim Pustelnia

Szacun. To nie zrobiony na odpierdziel statek tylko kawał porządnej stolarki. Są detale, wykończenia i wspaniale dobrane kolory. Cudo!

Taras w Zajeździe Rybackim Pustelnia.

Ciepłe, wrześniowe popołudnie to idealny moment na obiad na tarasie. Wspaniale się tam siedziało. Cisza, spokój i dobre jedzenie. To dobre miejsce na imprezę.

Detale w Zajeździe Rybackim Pustelnia

Te wszędobylskie detale są wspaniałe. Stare łodzie, fajne teksty i dużo zieleni. Sukces gwarantowany!

Ogród w Zajeździe rybackim Pustelnia

Ten stolik! Te girlandy! Piasek, wszystko jest! Czuć swobodę, luz i relaks. Uwielbiam!

Hamaki w Zajeździe Rybackim Pustelnia

No i hamaki. Na uboczu, duże, wygodne. Musiałem tu na chwilę się walnąć, kilka godzin wcześniej nażarłem się (dosłownie) kilogramów owoców. Wspaniałych, pysznych eko owoców. Jednak zdecydowanie za dużo. Było kiepsko a przed nami było jeszcze 4 godziny jazdy.

Ogrody w Zajeździe rybackim Pustelnia

Takie miejsca cieszą moje serce i oczy. Delikatne, lekkie, przemyślane i z wyczuciem. Te zielska wspaniale szumią na wietrze. Jak nad brzegiem jeziora :)

Ogród w Zajeździe Rybackim Pustelnia

Altanki w zaroślach to jest to. Lubie bardzo kiedy można się zaszyć gdzieś w spokoju i posiedzieć.

Detale w Zajeździe Rybackim Pustelnia

Mi tu wszystko pasuje. Czułem się tam dobrze. Szkoda, że musieliśmy jechać. Z chęcią zostałbym tam na noc.

Detale wewnątrz Zajazdu Pustelnia

To rodzinny interes. Tu wszystko krzyczy autentycznością. Użycie przyrządów łowieckich, tych starych, ale prawdziwych jest wspaniałe.

Zajazd Rybacki Pustelnia

Oj, z pewnością!

5 4 głosów5 1
Jak oceniasz?
To już koniec tego wpisu. Będzie nam miło, jeżeli zostawisz ocenę i napiszesz coś od siebie w komentarzu jeżeli chcesz. Zobacz też podobne artykuły, może Cię zainteresują.
Poprzedni wpis
Topienie szkła drewnem – Deštné v Orlických horách
Następny wpis
Słowiańskie Babie Lato 2019 w Grodzisku Żmijowiska

Zobacz podobne

guest
0 komentarzy
Opinie w tekście
Zobacz wszystkie komentarze
Menu